Neapol – czy powinniśmy bać się mafii?

Muzeum Archeologiczne mamy już za sobą. Owszem, robi wrażenie. Decydujemy nawet, że Pompeje odpuszczamy. Co dalej? Kierujemy się na południe, ku Zatoce Neapolitańskiej. W planach mamy zobaczyć najpopularniejszą ulicę w Neapolu. Czy przeżyliśmy tę wyprawę? Czy mieliśmy duszę na ramieniu? Gdzie zawędrowaliśmy?

To, co teraz napiszę albo Cię rozweseli albo zdziwi. Neapol jest naprawdę bezpieczny. Nikt nie kwestionuje tego, że w mieście rządzi Camorra. Ale prawda jest taka, że mafia neapolitańska żyje głównie z turystów. Camorra raczej „pilnuje” porządku na swoim terenie. Obecnie jej członkowie nazywani są „mafia gentile” (grzeczna mafia). Nie raz zapewne spojrzeliśmy im w oczy podczas pobytu w Neapolu.

Oczywiście, jak wszędzie na świecie, lepiej nie kusić kieszonkowców nadmiarem biżuterii czy luźno trzymaną torebką lub półotwartym plecakiem.

Przeszliśmy naprawdę kawał drogi (nie było w ogóle mowy o posiłkowaniu się metrem czy autobusem) i nikt nas nie obrabował, nie wyrwał aparatu, nie próbował zastrzelić ani porwać.

Przeszliśmy m.in. przez całą Quartieri Spagnoli – najbardziej tajemniczą, mroczną, a jednocześnie ekscytującą i obleganą turystycznie dzielnicę Neapolu. Leży ona pomiędzy Via Toledo (elegancką ulicą pełną sklepów renomowanych marek) a Corso Vittorio Emanuele, biegnącą praktycznie u podnóża wzgórza Vomero.

Ciasne ulice z wysokimi 4-5 – piętrowymi budynkami, ułożone są niemal jak szachownica. Ciemno, szaro i ponuro, choć intrygująco. Na początku, kiedy weszliśmy od północy, było cicho i spokojnie. Za cicho. Potem, w miarę przesuwania się na południe, spotykaliśmy coraz większą liczbę turystów. Do tego stopnia, że w porze obiadowej, ciężko było znaleźć knajpę z wolnymi miejscami.

Kiedy już znaleźliśmy odpowiednie miejsce w pizzerii, staliśmy się świadkami sceny filmowej – prawdziwej, rzetelnej kłótni. Kelnerka machnęła w powietrzu ufajdaną sosem ścierką, rzuciła fartuchem w twarz swemu koledze kelnerowi, wsiadła na skuter i z niewybrednymi słowami na ustach zwiała z pracy. Ach, ten temperament.

Typowym elementem dzielnicy są małe kapliczki powieszone na murach domów. Znajdują się w nich obrazki świętych, najczęściej św. Anny i św. Marii. Mieszkańcy umieszczają też w okolicy zdjęcia zmarłych członków rodzin, polecając ich dusze opiece świętych.

Co do samej Quartieri Spagnoli. Można o niej powiedzieć jedno… coś w niej jest. Na pewno trzeba ją zobaczyć na własne oczy. To tutaj ujrzysz pranie rozwieszone pomiędzy budynkami i będziesz się zastanawiać, jakim cudem tona ubrań i pościeli jeszcze wisi i trzyma się sznurka.

Tylko tutaj zobaczysz koszykowe zakupy – mieszkańcy opuszczają z balkonu na sznurze koszyk z listą zakupów i pieniędzmi. Wszystko trafia do sklepikarza, który wypełnia koszyk zakupami.

Tutaj, w końcu, zjesz najprawdziwszą włoską pizzę, skosztujesz fenomenalnych lodów i wypijesz najlepszą kawę.

Wiszące pranie, zapachy w kuchni, klaksony, mnóstwo skuterów, zaparkowane gdziekolwiek samochody, przeciskające się wąskimi uliczkami pośród ludzi auta dostawcze, stare meble, kartony (i wszelkie inne opakowania), leniwie przechadzający się mieszkańcy, tłumy turystów – kwintesencja Quartieri Spagnoli.

Przeszliśmy więc całą Quartieri Spagnoli, aż do Galeria Umberto I. Kiedy zobaczysz zdjęcia, coś Ci to przypomni. Tak, tak! Wypisz, wymaluj, całkiem jak Vittorio Emanuele II z Mediolanu.

Łączy ona Teatr San Carlo, pałac Królewski i Via Toledo.

Zbudowana w latach 1887-1891 jako pasaż miała chronić mieszkańców przed ptakami, które w czasie epidemii cholery roznosiły tę chorobę. Budynek został zaprojektowany przez Emanuele Rocco.

Nazwa upamiętniała ówczesnego króla Włoch – Umberto I. Natomiast inspiracją dla jej stworzenia była wspomniana już mediolańska Vittorio Emanuele.

Prawdziwa perełka i majstersztyk architektoniczny. Zapiera dech, nie mniej niż siostra z Mediolanu. Zbudowana została na planie krzyża i ma 56 metrów wysokości. Kopuła pokryta jest żelazem i szkłem. Na posadzce zobaczysz piękne mozaiki, z których ułożone są znaki zodiaku.  

Obecnie galeria mieści sklepy, kawiarnie i restauracje. Niektórzy twierdzą, że utraciła swój blask, ja jednak uważam, że jest to jeden z obowiązkowych punktów wycieczki.

Stąd już niedaleko do tętniącego życiem Piazza Plebiscito i Castel Nuovo. I tu stała się rzecz niebywała. Pod naciskiem młodszej części wycieczki uległam i skorzystaliśmy z City Sightseeing – czerwonego autobusu, obwożącego turystów za skromne 40 euro, za całą naszą ekipę, po całym mieście.

Tak zwany „Hop On Hop Off” autobusik, zawiezie Cię we wszystkie warte zobaczenia miejsca. Możesz z niego wysiadać (hop off) i do niego wsiadać (hop on) dowolną ilość razy (oczywiście na przystankach) w ciągu 24 godzin. My rozpoczęliśmy naszą podróż w godzinach dobrze popołudniowych, więc Hop On Hop Off był tylko jeden.

To dobre rozwiązanie dla tych, którzy nie przepadają za chodzeniem (czyli dzieci). Oczywiście autobus nie wjedzie wszędzie, a ten, z którego skorzystaliśmy, tylko przejechał obok np. Quartieri Spagnoli.

Dowiedzieliśmy się z kolei o świetnym miejscu widokowym na wzgórzu Vomero, w pobliżu Castel Sant’Elmo. Widoki ze wzgórza… bezcenne.

Co polecam zobaczyć w Neapolu?

  • Niewątpliwie kościoły, których jest tu niezliczona ilość. Do najbardziej interesujących należą: katedra św. Januarego, Cappella San Severo (wewnątrz znajdziesz rzeźbę Chrystusa spowitego całunem i anatomiczne maszyny), bazylika San Domenico Maggiore, kościół Gesù Nuovo(Chiesa del Gesù Nuovo), klasztor św. Klary (il monastero di Santa Chiara),
  • Wspomniany już Piazza Plebiscito, a także Piazza Bellini i Piazza Dante,
  • Galeria Umberto I, a także Via Toledo – idealne miejsce dla wszystkich kochających zakupy – cały kilometr radości,
  • Centro Storico – samo serce Neapolu – świetne miejsce na nocleg,
  • Spaccanapoli to serce Neapolu. W jej skład wchodzi kilka mniejszych uliczek, włączając w to wspomnianą Via Toledo, a także Via Maddaloni, Piazza del Gesù Nuovo, Via Benedetto Croce, Piazza San Domenico Maggiore, Piazzetta Nilo, Via San Biagio dei Librai and Via Duomo. To wzdłuż tej drogi spotkasz najważniejsze historyczne miejsca Neapolu, takie jak kościół Gesù Nuovo na Piazza del Gesù Nuovo, pomnik Nilo na Piazzetta Nilo i katedrę di San Gennaro na Via Duomo,
  • Via San Gregorio Armeno – można ją nazwać typową neapolitańską ulicą. Co w niej szczególnego? W małych sklepikach na tej wyjątkowo wąskiej uliczce zobaczysz przeróżne szopki, figurki świętych i nie tylko oraz rózne inne akcesoria do samodzielnego majsterkowania. Szczególnie zatłoczona może być w grudniu, kiedy zbierają się tam wszyscy wielbiciele szopek bożonarodzeniowych, a dodatkowo spora grupa turystów,
  • Toledo – najbardziej znana stacja neapolitańskiego metra. Schodzi się do niej na głębokość około 50 metrów (poniżej poziomu wody). Zaprojektowana została przez hiszpańskiego architekta i designera Oscara Tusquetsa Blancę, we współpracy z innymi uznanymi artystami. Jej motyw przewodni to woda oraz światło, a kojarzona jest przede wszystkim ze słynnym tunelem zmieniającym kolory, który zakończony jest przeszklonym sufitem. Zobaczysz tam 16 malowideł postaci z historii oraz mitologii Neapolu, w tym patrona miasta, św. Gennaro. Robi wrażenie.

Cóż mogę dodać… Veni, vidi, vici!

Do odwiedzenia ponownie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *