Jak daliśmy się nabrać we Florencji

Byłeś kiedyś w sytuacji beznadziejnej? W słoneczny, sierpniowy dzień, który chciałeś poświęcić na zwiedzanie jednego z najpiękniejszych miast Europy… Florencji. Mnie się zdarzyło załamać, wkurzyć i krzyczeć na policjanta. Na co zwrócić uwagę podczas włoskich wakacji, czego nigdy nie robić i kogo się wystrzegać jak ognia?

Florencja. Plan był prosty

Florencja. Mój trzeci pobyt. Rozkosznie było się tam znów znaleźć. Jakiż zapał, jakiż romantyzm, wspomnienia, istny szał. Chciałam pokazać miasto rodzinie. Liczyłam, że poczują to co ja, kiedy odwiedziłam je za pierwszym razem.

Auto zostawione na parkingu w pobliżu centrum. Wszędzie blisko. Niska opłata. Miły pan parkingowy.

Wąskie uliczki. Galeria Uffizi. Ponte Vecchio. Obiad. Spacer. Zakupy. Spacer mniej zatłoczoną częścią Arno.

Powrót.

Auto. Szyba. Kartka. Mandat.

Koniec aktu pierwszego. Kurtyna!

Cofamy się 4 godziny.

Początek jest zawsze trudny

Wjeżdżając do dużego miasta nigdy nie wiesz gdzie zaparkujesz. Nawet świetni kierowcy i ich świetni nawigatorzy, nawet uzbrojeni w automapy i inne e-przewodniki eksperci, mogą poczuć się zagubieni, zrozpaczeni, nerwowi.

Nigdy nie wiesz, czy ten „stary” parking jeszcze istnieje, czy wszystkie ulice są otwarte, czy znajdziesz wolne miejsce. Okrążając centrum miasta trzykrotnie, czując oddech mężowski na policzku i widząc jak oblicze mieni się kolorami tęczy (kolor czerwony dominuje), uwierz, parkuje się gdzie popadnie. I to błąd.

Nie chcę Cię przekonywać, że musisz do każdej podróży solidnie się przygotowywać i uzbrajać po zęby w niezbędne informacje. Ale co jak co, parkowanie we Włoszech, to nie przelewki i podstawowe fakty musisz mieć opanowane.

No więc… znaleźliśmy parking. Tuż przy Arno. Do centrum 10 minut piechotą. Przy wjeździe stał parkometr. Podeszłam i nim zaczęłam zapoznawać się z cennikiem, podszedł do mnie starszy, uśmiechnięty, miły Włoch – parkingowy. Uradowana, tym że pomógł sam z siebie, nieświadoma czyhającego podstępu, zapłaciłam mu kilka euro. Wydał profesjonalny dokument, który położyłam w wiadomym miejscu za szybą.

Ruszyliśmy w miasto, całkiem spokojni i wyluzowani.

Nic nie wróżyło nieszczęścia. Pan wyglądał naprawdę wiarygodnie. Przekonała mnie jego czapka z daszkiem, kamizelka – taka z tysiącem kieszonek, bloczek z potwierdzeniami wpłaty. I długopis. Tak, pan był zdecydowanie przygotowany.

Co było po powrocie, to już wiesz.

Facet siedział pod drzewem, jakby nigdy nic i chłodził się mineralną. Kiedy zorientowaliśmy się co się stało, zaczął uciekać, a mój wściekły mąż rzucił się za nim w pogoń.

Zdębiałam. Kompletnie nie wiedziałam co robić, choć mi się to nie zdarza. Rzucić wszystko (w tym dziecko) i biec za mężem? A może gonić drania, z dzieckiem pod pachą? Może gdzieś zadzwonić, żeby ktoś pomógł? Naprawdę w tamtym momencie byłam przekonana, że mój mąż wróci z głową faceta wbitą na pal.

Sytuacja jak z filmu – pomyślałam. Zanim ochłonęłam, małżonek wrócił umęczony. Pan starszy zwiał. Zdążył wsiąść do tramwaju i tyleśmy go wiedzieli.

Mandat opiewał na około 40 euro. No ale przecież nie zamierzaliśmy go zapłacić! Po nieskutecznej rozmowie z Polizia Municipale, wyszukałam najbliższy komisariat.

Koniec też bywa czasem niełatwy. Cała prawda o florenckiej Policji

I w tym momencie, przyznam szczerze, załamałam się. Uwierz lub nie, policjanci w centrum jednego z największych włoskich miast, nie mówią po angielsku.

Najpierw więc czekaliśmy ponad godzinę na Fabrizio, który nie chodził w szkole na wagary (przynajmniej opanował kilka lekcji języka obcego). Potem 3 godziny składałam zeznania, oglądałam włoskich przestępców, a Fabrizio tłumaczył sporządzony dokument na język angielski. Żeby w końcu około 22 zapakować się do wozu i ruszyć w dalszą drogę ku południowej Toskanii.

Jaki z tego morał?

  1. Nigdy, przenigdy nie płać nikomu za miejsce parkingowe,
  2. Korzystaj z parkometrów, które stoją w pobliżu wjazdu na parking (jak w Polsce),
  3. Podszlifuj angielski (co najmniej) – przyda się w sytuacjach podbramkowych,
  4. Przestrzegaj oznaczeń miejsc wyznaczonych do parkowania,
  5. Pamiętaj, aby uzbroić się w cierpliwość,
  6. Włochy to mimo wszystko cudowny kraj, cudownych ludzi.

Kurtyna!

Koniec

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *