Kradzieże na wakacjach

Czy wiesz jak nie dać się okraść we Włoszech?

W najpiękniejszych snach nie spodziewałam się, że mnie to spotka. A jednak. Straciliśmy czujność, nie doczytaliśmy, podeszliśmy do zwiedzania zbyt entuzjastycznie. No cóż, stało się. O naszej przygodzie we Florencji możesz przeczytać w innym artykule. Tutaj zebrałam wszystkie spostrzeżenia i zasady, które pozwolą Ci cieszyć się wakacjami we Włoszech.

Wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że lepiej do Włoch nie jeździć. Że kradną, oszukują, są niemili dla turystów, nie mają żadnych zasad. Powiem w ten sposób… to tak jak wszędzie na świecie. Czy to Rzym, czy Monciak w Sopocie ostrożność zachować trzeba. Przydadzą się oczy dookoła głowy, spryt i podstawowe zasady bezpiecznego podróżowania.

Poniżej kilka moich sprawdzonych typów. Nie są to żadne rewelacje. Ameryki nie odkryłam w zakresie bezpieczeństwa. Trochę zatem w ramach przypomnienia przedstawiam rady, jak nie dać się okraść we Włoszech.

Okazja czyni złodzieja

Na pewno podczas podróży do Włoch widziałeś wielu turystów. Są głośni, „specyficznie ubrani” (nie mówię tylko o stopach wciśniętych w skarpetki do kolan i obutych sandałami), mają na szyjach aparaty fotograficzne, a w dłoni mapy i przewodniki. Zapewne rozpoznałeś ich w mgnieniu oka. Zapewne też należysz do tej grupy, a zdradza Cię jeden z wymienionych powyżej elementów.

Zasada jest prosta – zachowuj się jak tubylec. Nie każę Ci od razu uczyć się języka włoskiego, ani nosić od stóp do głów Dolce & Gabbana, ale postaraj się po prostu nie rzucać w oczy. Nie noś portfela wystającego z tylnej kieszeni spodni, nie zakładaj całej wziętej z domu biżuterii, nie wymachuj swoim drogim aparatem fotograficznym. Złodzieje są naprawdę spostrzegawczy. Wystarczy chwila nieuwagi i możesz pożegnać się ze swoim dobytkiem.

Nie wdawaj się w dyskusje z naciągaczami

We Włoszech można ich spotkać wszędzie – zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach. Podczas swoich podróży spotkałam emigrantów z Afryki, Indii oraz Romów. Poruszają się zawsze w grupach. Zawsze coś sprzedają. A to tandetny łańcuszek z włóczki za 1 euro, a to podróbkę torebki Channel. Najlepiej omijać ich z daleka. Jeśli podejdą niespodziewanie chcąc coś sprzedać, stanowczo i uprzejmie powiedzieć NIE, DZIĘKUJĘ!

Nie wdawać się w dyskusje. A już pod żadnym pozorem nie wyciągać całego portfela i nie pokazywać grubszej kasy. Moi znajomi chcieli kiedyś bardzo pomóc jednemu emigrantowi z Afryki w ten sposób, że zamierzali coś od niego kupić. Wymieniali uprzejmości, oglądali towar, dyskutowali cenę. Zanim się zorientowali, stali się właścicielami jakiejś tandetnej rzeczy, do niczego nieprzydatnej. Dodatkowo bezpowrotnie „stracili z oczu” 100 euro.

Pieniądze sprytnie schowane

Jeśli jedziesz z kimś z rodziny lub przyjaciółmi, rozdzielcie pieniądze między siebie. Lepiej nie zostawiać całego dobytku jednej osobie. Pieniądze można ulokować w saszetce na szyi schowanej pod ubraniem albo w nerce. Pasek koniecznie wciągamy w szlufki spodni. No i zawsze nerkę trzymamy w przodu – na brzuchu. Szczególnie wskazane jest to w kolejkach do zabytków, w metrze, przy wejściu do autobusu.

Dodatkowo wspomnę, że lepszym rozwiązaniem jest korzystanie podczas wyjazdu z karty kredytowej albo debetowej. Nie noś przy sobie gotówki w dużej ilości.

Jeśli chodzi o karty – polecam ustalić limity na karcie. Można też założyć drugie konto – tylko internetowe. Robimy z niego przelew na konto z podpiętą kartą i tylko w takiej kwocie jaką potrzebujemy. Dzięki temu mamy stały dostęp do pieniędzy. No i nigdy nie trzymamy przy karcie numeru PIN do niej!

Plecaki, torby, torebki

Zdaję sobie sprawę, że szczególnie w przypadku Pań, skompletowanie garderoby i dodatków na czas wakacji to nie lada wyzwanie. Strój musi pasować do butów, a te z kolei do torebki, a całość musi uzupełniać odpowiednia na tę okazję biżuteria.

Ale zastanówmy się, czy nie lepiej zamiast torebeczki na cienkim pasku, przewieszonej przez ramię, wybrać plecak, czy wspomnianą już nerkę. Cienkie paski torebek mają tę szczególną wadę, że są łatwe do przecięcia. Jeśli decydujesz się na taki dodatek, załóż go pod sweter albo po prostu cały czas miej na oku i trzymaj torebkę w ręku.

Większe torebki i plecaki zawsze trzymaj przed sobą – „na brzuchu”. Zdarzyło mi się kiedyś, że złodziej już trzymał rękę w mojej torbie. Na szczęście koleżanka go wystraszyła, a on nie zdążył się moim kosztem wzbogacić. Pół biedy, jeśli łupem stałaby się gotówka. Natomiast w gorszej pozycji stawia nas utrata dokumentów, szczególnie jeśli podróżujemy samolotem. Lepiej zatem nie narażać się na takie nieprzyjemności i stres.

Tłum na placu, tłum w metrze

Staraj się omijać tłumy ludzi. Szczególnie gromadzą się pod zabytkami, przy ulicznych straganach, na przystankach. Stań z boku albo bądź po prostu czujny. Niestety w wąskich uliczkach np. Rzymu, przechadzają się poza turystami, także kieszonkowcy (niekoniecznie emigranci, a tzw. zwyczajni ludzie). Tutaj przestrzegaj zasad wymienionych w powyższych punktach. Przede wszystkim trzymaj torebkę przed sobą.

Szczególne zasady ostrożności zachowaj przy wsiadaniu i wysiadaniu z metra, autobusów, czy tramwajów. Znasz zapewne określenie „sztuczny tłok”. Rozglądaj się dookoła, a w przypadku, gdy zauważysz obok siebie nadmierny ścisk, przesuń się w inne miejsce. Środki komunikacji to dogodne miejsce dla złodzieja, gdyż pozwalają szybko uciec ze zdobyczą w nieokreślonym kierunku. Co jeszcze pomaga w takiej sytuacji? Zawsze, gdy podejrzewam, że zaraz mogę stracić torebkę, patrzę potencjalnemu złodziejszakowi prosto w oczy. To go onieśmiela. Krótko mówiąc, on wie, że ja wiem.

Licho nie śpi także na plaży

W trakcie pobytu w toskańskiej Marina di Carrara poszliśmy z samego rana na plażę. Wypożyczyliśmy leżaki, parasol i „rozbiliśmy” się w dogodnej pozycji zarówno względem morza, jak i słońca. Rodzina pobiegła do wody, a ja zostałam na brzegu celem opalania.

Mniej więcej po pół godzinie mojego beztroskiego leżenia, zaczęli nadciągać plażowicze. Po kolejnej pół godzinie nadeszli emigranci – oferujący tysiąc i jeden drobiazgów. Grupa była dość liczna i na tyle namolna, że co chwilę podnosiłam głowę i tłumaczyłam, że nie potrzebuję: ręcznika, kremu do opalania, bikini, wody mineralnej, ani kapelusza. Nie dawali za wygraną. Kręcili się po plaży ładnych parę godzin. Moja rodzina korzystała z fal, a ja skończyłam pod parasolem czytając książkę.

Na plażę zabieramy tylko niezbędne rzeczy. Pakujemy się w jedną torbę. Nie ma nic gorszego niż trzymacie warty przy kilku plecakach, siatkach i torebkach.

Jeśli spędzamy wakacje w kurorcie, gdzie mamy do dyspozycji plażę przy hotelu, pamiętajmy o dokładnym schowaniu kluczy do pokoju. Nazwa hotelu i numer pokoju na kluczu to wymarzona zachęta dla złodzieja.

W restauracji

Nie jest to typowy rodzaj kradzieży, ale w niektórych sytuacjach, można nazwać to naciąganiem, a uregulować rachunek i tak trzeba.

Na pewno byłeś nie raz nad polskim morzem. Jeśli wybierasz się do smażalni ryb np. w Sopocie albo na półwyspie, musisz wiedzieć, że cena za rybkę podana w karcie, to cena za 100 gram. I ta cena jest na pierwszy rzut oka bardzo przyjemna. Pamiętaj, że jest to z reguły koszt samej ryby. Jeśli zamówiłeś do tego frytki i sałatkę – dolicz parę złotych do ogólnego rachunku. Co do ryby, nigdy nie zdarzyło, żeby kucharz przygotował porcję dokładnie 100-gramowego łososia. Wiedz, że zawsze dostaniesz dużo dużo więcej. Nikogo oczywiście nie obchodzi, że takiej porcji nie zjesz. Rachunek będzie niewątpliwie satysfakcjonował właściciela knajpy.

A wracając do Włoch… podczas jednej z pierwszych podróży do Rzymu (dawno, dawno temu), przysiedliśmy w jednej z knajpek, znajdujących się w bocznej uliczce. Od razu wiedziałam, że kelner nas nie polubił. Widać w tym dniu nie zależało mu na klientach. Ba, nawet na napiwku mu nie zależało. Zamówiliśmy pastę. Mój mąż wybrał piwo, a ja dużą colę. Tak wiem… Piwo i cola, to nie jest wymarzony popitek do pasty. Jak już wspomniałam było to dawno temu.

Po czasie niezbędnym na przygotowanie dwóch porcji spaghetti, dostaliśmy po małym zawiniątku na wielkich talerzach. Mój mąż sączył piwo, podczas gdy ja miałam przed sobą duży pokal coli. Był tak ciężki, że nie mogłam go podnieść jedną ręką. Może było w nim 1, a może 1,5 litra napoju. Oczywiście oceniłam kelnera jako wyjątkowego złośliwca. Za całość zapłaciliśmy… 50 euro. Nie dało się tego przewidzieć. Na takie sytuacje trzeba być po prostu przygotowanym. Nie zawsze będzie różowo i po naszej myśli.

Jakie mam dla Ciebie rady? Sprawdzaj ceny, jedz w lokalach, gdzie jedzą tubylcy, pamiętaj, że coperto to coś normalnego, nie wieszaj torebki, aparatu i innych osobistych rzeczy na oparciu krzesła. Pamiętaj, że za możliwość zjedzenia obiadu z ładnym widoczkiem się płaci.

Vespy, motory i inne jednoślady

Zapewne nieraz widziałeś jeżdżące po mieście vespy. Kierowcami mogą być zarówno elegancko ubrani pracownicy biurowi, młodzież, a także złodzieje. Celem kradzieży „z jednośladu” mogą być turyści spacerujący ulicami dużych miast lub stojący na przejściach dla pieszych. Tutaj obowiązuje zasada „torebka z przodu”.

W Internecie dużo jest filmów pokazujących bezwzględność kierowców skuterów. Na jednym z nich widziałam, jak młody człowiek wyrywa torebkę kobiecie. Ta nie bardzo chciała ją oddać. Koniec był taki, że kobieta szarpnięta przez kierowcę, przewróciła się i uderzyła głową w chodnik. Na szczęście w tym wypadku szybko zareagowali przechodnie. Pomogli poszkodowanej, a na dodatek odzyskali jej torebkę.

Takie sytuacje pokazują, że nie powinniśmy beztrosko paradować ulicami. A torebek lepiej nie trzymać w ręku. Dodatkowo – nigdy od strony ulicy.

Samochód

Jeżeli podróżujemy samochodem powinniśmy dobrze zabezpieczyć np. bagażnik dachowy (tzw. box). Wszystkie wartościowe rzeczy  należy pozostawić w hotelu. Nie zostawiać w aucie w widocznym miejscu sprzętu fotograficznego, telefonów, pieniędzy, czy biżuterii, torebek, nawet jeśli wysiadamy tylko na chwilę. Oczywiście nie trzeba nikomu przypominać, że okna i drzwi w aucie zamykamy! Tak w ogóle, to nie parkujmy w miejscach podejrzanych, ciemnych zaułkach, czy wątpliwych uliczkach. Lepiej wydać kilka euro za parking, niż potem wrócić do zniszczonego auta.

Zasady w skrócie

  1. Zamiast torebki weź ze sobą nerkę albo saszetkę,
  2. Nie noś pieniędzy w jednym miejscu,
  3. Korzystaj z kart kredytowych / debetowych (gotówkę zachowaj na małe wydatki),
  4. Unikaj tłumu ludzi,
  5. Zachowaj ostrożność w kolejkach do muzeów i innych atrakcji, metra, autobusów i innych środków komunikacji miejskiej; uważaj na „sztuczny tłok”
  6. Nie noś dużej ilości biżuterii,
  7. Nie obnoś się z posiadaniem drogiego sprzętu fotograficznego,
  8. Uważaj na emigrantów i uchodźców,
  9. Nie daj się oszukać w restauracjach,
  10. Uważaj na skutery, vespy, motory itp. jednoślady, a dokładniej na ich kierowców,
  11. Przed wyjazdem zrób kopie swoich dokumentów tożsamości i jeden egzemplarz zostaw w domu w Polsce, a drugi w hotelu,
  12. Zaopatrz się w lokalne telefony alarmowe.

Powyżej opisane sytuacje zdarzają się nie tylko we Włoszech. Złodzieje, kieszonkowcy, oszuści żyją pod każdą szerokością geograficzną. Oczywiście fakt, że tłumy turystów spędzających swoje wakacje we Włoszech są niezłym kąskiem dla przestępców, nie może stanąć na przeszkodzie podróżowaniu po tym kraju.

Jeśli masz swoje doświadczenia lub jeśli chciałbyś uzupełnić tę listę, zostaw komentarz – dopisz własne punkty, podziel się swoimi przemyśleniami.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *